Kynologia

 

 

Rankiem na polowanie - obraz olejny suwalczanina Alfreda Wierusza Kowalskiego

Polowanie Dian na Suwalszczyźnie - 11 grudnia 2010 r.

       Stowarzyszenie "Polskie Diany" zostało zarejestrowane w 2007 roku. Tworzy je grupa polujących kobiet, które spotykają się w różnych zakątkach Polski, nie tylko by razem polować, lecz przede wszystkim z potrzeby i radości wspólnego bycia razem. Spotkaniom tym często towarzyszą organizowane przez Diany odczyty, pokazy, wystawy i inne wydarzenia związane z kulturą łowiecką. Stowarzyszenie ma charakter otwarty, jednak aby wejść w jego szeregi nie wystarczy po prostu chcieć - trzeba cieszyć się zaufaniem i poparciem co najmniej jednej wprowadzającej Diany - członkini stowarzyszenia.
       Zaproszenie na wspólne polowanie z "Polskimi Dianami" przyszło zupełnie niespodziewanie. Krótka narada w zespole redakcyjnym - chętnych było więcej (!), rzut oka na mapę i w drogę. Po kilku godzinach w samochodzie, późnym wieczorem dojeżdżam do "Sienkiewiczówki", pensjonatu państwa Sienkiewiczów położonego w Suwalskim Parku Krajobrazowym, nieomal przy brzegu jeziora Hańcza. Wśród Dian, którym udało się dojechać członkowie Zarządu KŁ "Hańcza" w Suwałkach, gospodarze terenów na których mamy polować. Bardzo ciepłe przyjęcie i panująca atmosfera sprawiły, że po chwili czułem się jak w gronie dobrych znajomych. Rozmowy trwały do późnych godzin nocnych, kiedy dojechały ostatnie uczestniczki spotkania. Polowanie następnego dnia rozpoczęło się od kilkukilometrowego kuligu, który zakończył się w okolicy pierwszego miotu. Na zbiórce stanęło 8 Dian wspieranych siłami dwóch zaproszonych Kolegów. Po powitaniu uczestników polowania przez Prezesa Koła Kolegę Jarosława Osydę i Łowczego Okręgowego w Suwałkach Jana Goździewskiego ruszyliśmy na łowy. Bardzo trudne warunki - śnieg, wiatr i mróz sprawiły, że wzięliśmy tylko trzy mioty. Widziane jelenie, dziki, sarny i "dyżurne" zające cieszyły oczy, choć nie dały okazji do strzału. Między innymi dlatego, że nie wypadało aby pierwsze strzały oddali uczestniczący w polowaniu koledzy, a koleżance Urszuli - tak jak każdemu etycznemu myśliwemu - nie wypadało z kolei strzelać do stojącej "na blat" lochy, za którą schroniły się warchlaki. Koniec końców mioty okazały się pełne wrażeń a na pokocie położono niezapomniane chwile - choć nie oddano żadnego strzału. Drugi dzień okazał się łaskawszy, dwie koleżanki strzelały, choć jak same stwierdziły dziki były "za szybkie". Wieczór po pierwszym dniu łowów był czasem myśliwskich rozmów, wspomnień o namibijskim safari Koleżanki Anny i maratonu anegdot w którym prym dzierżyli koleżanka Janina - Diana i Kolega Tomasz z "Hańczy". Można tylko pomarzyć by każdy wieczór po polowaniu mógł tak właśnie wyglądać. Wyglądać .. i smakować - bo smak i aromat nalewek koleżanki Katarzyny z Giżyckiego "Jelenia" to temat na oddzielną gawędę.
       Na koniec mała dygresja - jeżeli jakiemuś Koledze wydaje się, że był bardzo dzielny bo przejechał 30 kilometrów śliską szosą na zbiorówkę w swoim Kole, to niech sprawdzi ile jest kilometrów do Suwałk z Włodawy, Koszalina lub innych - ot tak w ramach powtórki z geografii.
       Jeszcze raz pragnę podziękować Koleżance Małgorzacie Laudowicz za zaproszenie a Kolegom z KŁ "Hańcza" w Suwałkach za trud włożony w organizację i przeprowadzenie polowania.
DARZ BÓR!

Mariusz Jakubowski

 





















       


       





 
   





IP
3.229.142.175